Aktualności

Ciężka praca każdego dnia

B6
„Każdy nowy dzień – to kolejny krok do sukcesu” – odpowiada Mateusz Masternak zapytany o to, jak wyglądają jego treningi po walce, w okresie roztrenowania.
„Trening, to moja praca i moja pasja. Po walce mogę sobie pozwolić na jeden luźny tydzień, natomiast potem wracam do pracy. Właściwie organizm sam domaga się aktywności fizycznej, która odpowiednio zaplanowana, pozwala doskonale zregenerować organizm. Szczególnie lubię saunę i basen – to zupełnie inny rodzaj wysiłku, pozwala mi się zrelaksować i zresetować umysł.
Leżenie bez ruchu na kanapie przed telewizorek – to mylny wizerunek odpoczynku. Ja osobiście polecam aktywny wypoczynek. Wystarczy zrobić półgodzinny marszobieg i gimnastykę, co pozwoli utrzymać organizm w dobrej formie. Nawet rodzinne spacery, które bardzo lubimy z żoną i dziećmi, to połączenie przyjemnego z pożytecznym.
Dieta w okresie roztrenowania nie jest tak rygorystyczna, jak na kilka tygodni przed walką, jednak praktycznie nigdy nie pozwalam sobie na „śmieciowe jedzenie”. Jestem świadom tego, że jedzenie wpływa nie tylko na moją kondycję, ale również na samopoczucie, zdrowie i wygląd. Przecież nie chcemy być zdrowi i atrakcyjni tylko czasem, więc dlaczego mielibyśmy się odżywiać zdrowo tylko czasem?? Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której rozpoczynam obóz przygotowawczy z 10-15-kilogramową nadwagą. Nie chcę skazywać swojego organizmu na sztuczne zbijanie wagi, wolę zawsze trzymać się blisko swojej kategorii wagowej. Istnieje mnóstwo smacznych dań i produktów, które zaspokoją nawet największego łasucha. Moja żona sukcesywnie mi w tym pomaga.
Jestem nastawiony na sukces, dlatego każdego dnia ciężko na niego pracuję. Więc tak naprawdę pierwszy dzień po walce, to początek przygotowań do kolejnego okresu przygotowawczego. Sądzę, że ta zasada tyczy się każdego człowieka, niezależnie o tego, jaki zawód wykonuje.”

Relacja z czwartej edycji Polsat Boxing Night

12047239_1004608449561397_2142913972_n
Wczoraj wiele się działo…
Kolejne PBN przeszło do historii.
Walka wieczoru Pań – dziewczyny zaprezentowały wysoki poziom sportowy. Bardzo dobra pierwsza runda Ewy Piątkowskiej, gdzie kapitalnym lewym sierpowym posłała Brodnicką na matę. Mogło się wydawać, że ta walka nie potrwa długo, natomiast Brodnicka bardzo szybko się pozbierała i od drugiej rundy zaczęła skutecznie pracować na swoją wygraną. Piątkowska biła mocniej, natomiast Brodnicka zadawała więcej ciosów i była bardziej precyzyjna. Pojedynek był zacięty i wyrównany, a werdykt sędziowski słuszny.
Po gali miałem okazję porozmawiać z jedną i drugą Ewą. Naturalnym jest, że Ewa Brodnicka wspólnie ze swoją ekipą cieszyła się sukcesem, natomiast z bólem serca patrzyłem na Ewę Piątkowską, spędzającą wieczór praktycznie w samotności. Gdzie trenerzy? Gdzie promotorzy? Z własnego doświadczenia wiem, że team powinien być razem przed walką, jak i po… ja po swojej pierwszej porażce też zostałem sam.
Sukces ma wielu ojców, natomiast porażka sierotą.

Walka, która skradła show – Rekowski vs Aguilera.
Dość wysokie tempo, jak na wagę ciężką. Amerykanin rzucił Polaka na deski już w pierwszej rundzie. Od drugiej rundy walka była bardzo wyrównana, a szala zwycięstwa przechylała się na korzyść raz jednego, raz drugiego zawodnika. Aguilera boksował z luzu i pokazał większe doświadczenie ringowe, zastawiał na Rekowskiego wiele pułapek, próbując go wciągać na swój prawy sierpowy, ale Marcin był sprytny i nie wiele z tych ciosów dochodziło do celu. Podobał mi się lewy sierpowy w wykonaniu „Rexa”, którym parę razy porządnie zahaczył Amerykanina. Należy zauważyć, że Nagy zadawał bardzo dużo ciosów na korpus, co zapewne odebrało Marcinowi trochę sił w końcowej fazie pojedynku.
Nerwowo zrobiło się w ósmym starciu, kiedy po przypadkowym zderzeniu głów Aguilerze pękł łuk brwiowy. Amerykanin uznał to za zamierzony atak i po wznowieniu pojedynku sam próbował sfaulować Rekowskiego. Sygnał, uprzedzający o zbliżającym się końcu starcia Aguilera pomylił z gongiem i opuścił ręce, co wykorzystał „Rex” i posłał rywala na deski. Ta runda, wygrana trzema punktami, zapewne mogłaby być kluczowa przy końcowym werdykcie.
Bardzo dobra 9-ta runda w wykonaniu Marcina Rekowskiego, choć w końcówce dał się zaskoczyć.
W ostatniej rundzie, wiedząc, że może być decydująca, obaj pięściarze poszli na całość.
Na pół minuty przed końcem walki Rekowski dał się wciągnąć w pułapkę Aguilery. Był wyraźnie zraniony, sędzia wyliczył go na stojąco, wznowił pojedynek, ale Aguilera ponowił atak i znów naruszył Polaka. Do końca pojedynku zostało kilka sekund, jednak sędzia zdecydował o przerwaniu go.
Nad słusznością przerwania pojedynku można by dyskutować. Marcin po pojedynku powiedział, że nie zgadza się z decyzją sędziego. Trudno mu się dziwić, włożył w tę walkę wiele serca i ciężkiej pracy. Natomiast my, kibice, zapamiętamy to wspaniałe widowisko na długo.

Walka wieczorku – nie będę ukrywał, że mnie zawiodła. Od pierwszej rundy zarysowała się znaczna przewaga szybkości Tomka. Adamek balansująć i pracując na nogach trafiał Saletę szybkim lewym prostym. Jednak te ciosy nie robiły żadnego wrażenia. Przemek próbował zaskoczyć „Górala” prawym prostym bądź sierpowym nad lewą ręką – pomysł bardzo dobry, ale zbyt wolny w wykonaniu.
Walka bez historii, bez emocji. Saleta praktycznie nie używał lewego prostego, co po zakończeniu pojedynku tłumaczył swoją kontuzją. Zapewne właśnie to wpłynęło na decyzję Salety o poddaniu się. Adamek zaboksował dobrze. Pytanie, czy to wystarczy na szybszych i młodszych od Salety zawodników.
Możliwe, że już niedługo się o tym przekonamy, gdyż „Góral” zapowiedział kolejne pojedynki.

Tak wspaniała organizacja i oprawa imprezy zasługuje na walki wieczorku, stawką których będą najwyższe tytuły. Liczę na to już w kolejnym Polsat Boxing Night.

Efektowne zwycięstwo Masternaka w walce z Nascimento

małe
Podczas sobotniej gali w Dreźnie Mateusz Masternak odniósł efektowne zwycięstwo. Kombinacja lewego sierpowego i prawego prostego ciężko powaliła Carlosa Nascimento. Co prawda rywał zdołał się podnieść, jednak nie był w stanie kontynuować pojedynku i został odprowadzony przez sędziego do swojego narożnika.
Stawką pojedynku był tytuł WBA Intercontynental, a wygrana powinna dać „Masterowi” dobre miejsce w rankingu tej federacji i znacznie przybliżyć do walki o tytuł Mistrza Świata

– Czułem, że jestem w szczytowej formie. Byłem szybki, dynamiczny, widziałem każdy cios przeciwnika. Na Nascimento wyładowałem całą swoją złość, która została we mnie po oszustwie w RPA. Żałuję, ze w ringu nie znalazł się Muller razem ze swoim zakłamanym promotorem Bermanem, wtedy walka skończyłaby się jeszcze szybciej, a ja czułbym jeszcze większą satysfakcję.
Teraz, przede mną kilka tygodni aktywnego wypoczynku – basen, sauna, kriokomora i masaże. W następnej walce chciałbym zaprezentować co najmniej tak wysoką formę, jak ostatnio. Liczę, że przeciwnik będzie jeszcze bardziej wymagający i kibice będą mogli cieszyć się świetnym bokserskim widowiskiem.

Możliwe, że Masternak swój kolejny pojedynek stoczy jeszcze w tym roku.

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress